W XIX wieku duża rodzina z dziećmi była symbolem powodzenia i bogactwa. Im więcej dzieci mieli małżonkowie, tym wyższy był ich status społeczny. Oczywiście, nie możemy zapominać o biednych rodzinach wielodzietnych, których kilkoro dzieci raczej nie poprawiało ich statusu. Coraz więcej rodziców nie szczepi dzieci.Nie wierzą oni w skuteczność szczepionek i uważają, że mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Często posługują się również argumentem, że szczepionki są wymysłem koncernów farmaceutycznych, które produkują je wyłącznie po to, żeby na nich zarabiać (dodajmy: ogromne pieniądze), nie przejmując się ich wpływem na Że nie chcę mieć dzieci i to z różnych powodów. Za bardzo sobie cenię bycie samą, wygodę, komfort i życie na własnych warunkach, co niektórzy mogą uznać za egoizm, choć ja tak nie Fast Money. Mam jedno dziecko. Czuję się czasem w rozkroku między macierzyństwem, a jego brakiem. Bezdzietne mówią: nie narzekaj, już wiesz, co to znaczy być matką, ja nawet tego nie mam. Te, które mają duże rodziny, pytają: to kiedy drugie? Przecież masz męża. Będziesz żałować… Jesienny poranek, osiedle pod miastem. Ona Jeden: Na spacerze z psem. Ona Dwa: wychodzi z auta, z fotelika wypina kilkumiesięczne dziecko. Sąsiadkami są od kilku lat, spotykają się rzadko. Co je łączy? Ta od psa ma syna, jedynaka w wieku najstarszego dziecka wychodzącej z auta. Uff. Kiedyś, te dziewięć lat temu, snuły się wspólnie po osiedlu z wózkami, rozmawiając o szczepieniach, kupach, pieluchach, zupkach, czy bóg jeden wie o czym, bo ta od psa dawno zapomniała. Stan na dziś. Ona Dwa ma czwórkę dzieci, nie pracuje, ostatnio kupili z mężem segment. Ona Jeden została przy dziecku jednym. Rozmowa toczy się gładko, lekko, tematy niewinne. „O, jaką masz śliczną córeczkę, jak ma na imię?”, „A wy macie nowego pieska widzę”. I tak, proszę państwa, zwyczajna poranna scena mogłaby zmierzać do finału, bez żadnej myśli przewodniej. Ale nie, mowy nie ma! Ona Dwa zaczyna dopytywać: „No, a wy dlaczego drugie dziecko nie?”, „No kiedy?”, „Będziesz żałować”. Ona Jeden lawiruje. Po co lawiruje? Bóg raczy jeden wiedzieć, przecież sama nie pyta Drugiej, dlaczego tamta ma czwórkę, jak to się stało i czy często myśli, że odpoczęłaby sobie w szpitalu psychiatrycznym. Ale Ona Jeden ma szczerze tego dość. Dlatego głośno, być może w imieniu innych kobiet w podobnej sytuacji, odpowie na zadawane najczęściej pytania. Jednocześnie serdecznie prosi, by powiesić sobie to szczere wyznanie na lodówce i nie zadawać tych pytań więcej. „Nie będziesz żałować?” Ależ oczywiście, być może będę. Ale wezmę wtedy psa ze schroniska. Albo będę opiekować się dziećmi w inny sposób. „Jeszcze możecie się postarać” Ale w łóżku czy u lekarza? Nie, dziękuję. Powoli przekraczam wiek, w którym chcę się o cokolwiek starać. O dziecko również. Nie zabraniam nikomu mieć dzieci przed czterdziestką, po czterdziestce. Ja sama mam jednak inne plany na ten miły czas. „Twój syn potrzebuje rodzeństwa” A znasz mojego syna, że wiesz czego potrzebuje? Akurat on jest ostatnią osobą, która potrzebuje rodzeństwa, o czym mówi głośno. Nawet jeśli, załóżmy, nie wie, że potrzebuje rodzeństwa, ja nie jestem akurat od spełniania jego pragnień w tej materii. On potrzebuje rodzeństwa, ja nie potrzebuje dziecka. Czyja potrzeba jest ważniejsza? „Och, jak do twarzy ci z dziewczynką, widzę jak na nią patrzysz” Patrzę, bo uwielbiam dziewczynki i zawsze chciałam mieć córkę. Nie mam. Nie jedyna to rzecz, której bardzo chciałam, a nie mam. Dojrzałość uczy pokory – nie zawsze mamy to, o czym marzyliśmy. Jestem za to matką wspaniałego chłopca. „Przecież macie szczęśliwe małżeństwo“ No mamy. Ale nie zawsze mieliśmy. Szczęśliwe małżeństwo, to dla nas wolność bez pieluch, gdy mamy czas dla siebie. Chciałabym, żeby to co to w ogóle za argument, by mieć dzieci? Dla mnie tak samo absurdalny jak to, żeby zabraniać samotnym kobietom in vitro. Dzieci powinny mieć osoby, które tego pragną. „Uwierz, fajna rodzina, to dużo dzieci“ A rodzina z jedynakiem czy bez dzieci, to niefajna rodzina, tak? Rozumiem, że ktoś tak myśli. Przysięgam jednak z całego serca, można mieć jedno dziecko i mieć szczęśliwą rodzinę! Zresztą ja mam jeszcze koty i psa. Uważam więc, że jest nas piątka. Sporo, prawda? Nigdy nie mów nigdy. To zdanie trafnie podsumowuje nasze życie – nie wiesz co czeka za zakrętem – nawet jeśli tę samą drogę przemierzesz codziennie od kilku lat. Dlatego nie powinniśmy planować wszystkiego i zawsze. Chcesz rozśmieszyć Boga? Powiedz mu o swoich planach. A jednak ryzykuję i stwierdzam: nie chcę mieć więcej dzieci. Zwłaszcza, że powody mam poważne, bo swoje. Komplikacje po porodzie. Kolejny poród byłby po prostu ryzykowny, więc po co? Dlaczego miałabym ryzykować życie swoje, swojego dziecka i przyszłość dzieci, które już są na świecie? Czy to wystarczający argument za tym, że nie chcę mieć więcej dzieci? Sama przyznasz, że uświadomienie sobie ryzyka jest bardzo ważne i pomocne w podejmowaniu takich decyzji. Moja mama wiele razy mi mówiła, że trójka dzieci to tak „akurat”, a nie narzekałaby gdyby miała jeszcze jedno. I ja, jeszcze kilka lat temu chciałam mieć czwórkę dzieci. Po pierwszym porodzie krzyczałam, że żadnego więcej, potem gdy oprzytomniałam, chęci spadły do 3. Po porodzie numer dwa zgodnie z mężem stwierdziliśmy, że dwójka to dla nas optymalnie. Dla nas rodziców, dla naszych dzieci, dla naszego życia. Nie lubię być w ciąży. Hell yeah! Dlatego nie chcę mieć więcej dzieci! I know. Stan błogosławiony, koniki, kwiatuszki, tęcza i tony brokatu. Sorry, ale nie. Może jeśli ktoś ma predyspozycje do tego, żeby jego (jej!) ciążowy brzuch wyglądał jak piłka tenisowa, to ok. Mojemu bliżej było do tej piłki, na której się skacze podczas porodu. W obu ciążach, pomimo racjonalnego odżywiania i aktywności fizycznej w ilości, na jaką mogłam sobie pozwolić, mój rozmiar powiększył się z 38 do 44. Owszem, szybko się pozbyłam nadbagażu, tylko co z tego? Rozumiem i akceptuję, że są kobiety, które w ciąży mogłyby chodzić zawodowo. Ich cera i włosy z dnia na dzień stają się piękniejsze, oczy radośnie roześmiane, a tyłek sexi jak nigdy wcześniej. Gdybym tak miała opisać siebie w ciąży, zwłaszcza zaawansowanej, to moje oczy bardziej przypominały koraliki utknięte w masie solnej, tyłek żył swoim życiem, a cera i włosy według prawideł świadczyły o tym, że pod sercem noszę dziewczynkę ;). Potrzebuję spokoju. To takie egoistyczne, nie? I prawidłowo, bo każdej z nas należy się egoizm. Marzę o czytaniu książki przy nocnej lampce, kiedy moje dzieci już smacznie śpią. A skoro o lampkach mowa, to i lampka wina mi się należy! Chcę też wyjść gdzieś sama bez trzymania ręki na telefonie w razie gdby coś się działo – tak, wciąż to robię. Jeszcze trafiłaby mi się dziewczynka! Za drugim razem na początku lekarz mówił, że będzie dziewczynka. Miała być zatem Hania, Basia albo Zosia. Nastawiłam się na te różowe kiecki, choć rozum prawidłowo podpowiadał, żeby nie spieszyć się z zakupami. Na połówkowym już byłam pewna, że to chłopiec i bardzo się ucieszyłam, że Antek będzie miał brata. Bo ja z tych, co cieszą się z tego, co mają. Córka? Spoko! Syn? Świetnie! Ale jak już jestem mamą tych dwóch chłopaków i wiem o co biega w męskim świecie resoraków, torów i dinozaurów to ciężko byłoby się przestawić na kucyki i robienie bransoletek z różowych koralików. Stereotypowe myślenie, wiem, a jednak co ja bym robiła z córką??? Nie mamy już miejsca w łóżku. Przeprowadzka starszaka do jego łóżka poszła nam bezproblemowo i bezboleśnie, gdy miał dwa lata. Ominęły nas płacze, lamenty i wszystko to, z czym mierzą się często rodzice próbując nauczyć dziecka zasypiania w swoim łóżku. My nie musieliśmy go uczyć, bo poczekaliśmy do odpowiedniego momentu. Po prostu dostał łóżko, po pewnym czasie spodobało mu się na tyle, że sam chciał spać osobno. Na początku jeszcze budził się kilka razy w nocy, upewniał że jesteśmy nadal wszyscy w jednym domu i zasypiał dalej. Nikodem do czwartego miesiąca, kiedy jeszcze mieścił się do przystawianego łóżeczka Chicco, spał niby z nami, ale jakby na uboczu. Po czwartym miesiącu w związku z tym, że dalej karmię, a on urósł – władował się do naszego m2. Zbiegło się to wszystko z przeprowadzką do nowego domu i narodzinami lekkiej zazdrości u starszego. Efektem skumulowania się wszystkich tych rzeczy jest to, że od lewej: Ja, Nikodem, Antek, mąż. „Nie chcę już spać z dziećmi” nie ma żadnej wagi, bo dzieci chcą spać z nami. To nie będzie trwało wiecznie (chyba, że znacie nastolatków, którzy wciąż śpią z rodzicami?) więc póki co im na to pozwalamy. Starszak przychodzi nad ranem, młodszy wiadomo. Myślę, że póki karmię, ten stan rzeczy się nie zmieni, a potem chłopcy będą spali w jednym pokoju – mam nadzieję, że nie moim. I – tak między nami – ja nie miałabym nic przeciwko, ale kupiliśmy sobie łóżko 140cm szerokości, żeb nam wlazło do każdego potencjalnego domu. Na 4 osoby jest ledwo ledwo i nie wyobrażam sobie wciśniętego tam jeszcze jednego niemowlaka. A może…? Ok, jednak nie. Nie chcę mieć więcej dzieci…a Ty? Data utworzenia: 15 czerwca 2012, 11:44. Tom Cruise uważany jest za wzorowego i troskliwego ojca. Aktor jednak nie zamierza po raz czwarty zostać tatą Tom Cruise i Suri Foto: Splash/East News Tom Cruise ma dwójkę adoptowanych dzieci ze związku z Nicole Kidman oraz biologiczną córeczkę Suri z Katie Holmes. Aktor zdradził w wywiadzie, że nie zamierza powiększać swojej rodziny. – Jestem w zupełności szczęśliwy, mając trójkę. Cieszę się każdą sekundą spędzaną z Suri. Ogromną radość przynoszą mi też moje udane relacje ze starszymi dziećmi. Na obecną chwilę nie zamierzam tego zmieniać. Nie chcę mieć więcej dzieci – powiedział Tom. Zobacz także Ciekwae co na to jego ukochana? /8 Splash/East News Tom Cruise jest szczęśliwym tatą /8 Splash/East News Tom Cruise ma troje dzieci /8 Splash/East News Tom Cruise jest wzorowym ojcem /8 Splash/East News Tom Cruise nie chce mieć większej rodziny /8 Splash/East News Tom Cruise ma dwoje adoptowanych dzieci /8 Splash/East News Tom Cruise z chęcią zajmuje się małą Suri /8 Splash/East News Tom Cruise jest przystojnym ojcem /8 Splash/East News Tom Cruise opiekuje się swoją córeczką Suri Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:

nie chcę mieć więcej dzieci